czwartek, 31 marca 2016

Od Taigi

Wyścig był całkiem zabawny, w końcu wylądowałam na oparciu, gdzie siedzieli przywódcy. Ojciec kciukiem przejechał po moich piórach
- Kiepsko, trzeba będzie poprawić Twój czas - Uśmiechnął się na co przewróciłam oczami będąc wciąż w postaci kruka. Co dziwne, nawet Ci najwolniejsi od nas byli szybciej niż wilki. Dopiero, gdy zaczęli dobiegać dowiedzieliśmy się, że ktoś ich zaczepił. Cóż nie są oni jedynymi wilkami w tym mieście, nie wiem dlaczego nie stworzyli jedności, ale nigdy nawet o to nie zapytałam. Bez słowa wzniosłam się w powietrze. Lecąc nad lasem, nie ciężko było znaleźć czarnego wilka leżącego nad jeziorem. Wylądowałam na nim i dziobnęłam w głowę. Najpierw warknął, za drugim razem chciał mnie trącić łapą, ale odleciałam, siadając na skale i zmieniając się w człowieka
- Jesteś aż taki wolny, czy specjalnie uciekłeś? - Zapytałam z uśmiechem. Odwrócił łeb zamykając oczy - No weź z wilkiem gadać nie umiem
Dopiero po chwili zmienił się w człowieka
- Co chcesz?
- Muszę coś chcieć, żeby zaczepiać bezbronnego wilczka
- Nie wilczka - Burknął
- Wiiilczek - Zachichotałam - To co, serio jesteś taki wolny?

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz