- Co tam wilczku? - Zapytałam z uśmiechem, spinając włosy, aby mi nie przeszkadzały
- Dobrze, a co u Ciebie ptaszku? - Przewrócił oczami
- U mnie świetnie - Niestety nie zdążyłam dokończyć zdania gdyż usłyszałam krzyk koleżanki. Od początku nie chciała przychodzić, jednak można wręcz powiedzieć, że została do tego zmuszona.
- Nie będę obok niego siedzieć, zachowuje się jak zwykły pies! - Obrażona wstała i poszła do samochodu, nikt za nią nie ruszył, co najwyraźniej zaskoczyło naszych nowych przyjaciół
- Nie idziecie za nią? - Zapytał po chwili ciszy
- Rozmawiałam już z nią, po prostu was nie lubi - Wzruszyłam ramionami
- Przecież nikt jej nic nie zrobił
- Kiedyś jakiś wilk zabił jej chłopaka, był lisem, wiem, że wyszedł poza swoje tereny, nie wiadomo czy zrobili to specjalnie, czy nie wyczuli że jest to zmiennokształtny, ale od tamtej pory no cóż, można powiedzieć że trzyma pewną odrazę, jednak nie dziwie jej się, pomimo iż minęło już chyba 4 lata - Wyjaśniłam zaczynając chrupiąc paprykę - Chcesz?
- Nie dzięki - Pokiwał głową
- Przejdzie jej, jeśli o to chodzi - Tak jak mówiłam po kilku minutach wróciła, siadając pomiędzy naszych i nawet nie patrząc na innych
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz