Otrzepałem się i przeciągnąłem, następnie nachyliłem lekko robiąc coś w stylu 'ukłonu' uniosłem wzrok ku górze, patrząc na kruki. Po sygnale ruszyliśmy biegiem przed siebie, pędziliśmy ile sił w łapach, wyprzedzaliśmy ptaki o łeb. Lecz raz to oni nas wyprzedzali, raz my ich. W niespodziewanym momencie na naszą drogę wbiegły dwa inne wilki, nie zdążyliśmy wyhamować wpadliśmy na nich z dużym hukiem obijając się na zakończenie o drzewa. Pozmienialiśmy się w ludzi, powoli wstając, niektórzy jęczeli. Sprawcy natomiast śmiali się w niebo głosy. Caleb wstał, złapałem go za 'szmaty' i przycisnąłem do drzewa.
- O co ci do cholery chodzi? Zawsze musisz wszystko psuć? - warknąłem.
- Muszę, Maksiuuu nie denerwuj się tak bo ci się oczka czerwone zrobią a wtedy to ładnie nie wyglądasz. - uśmiechnął się.
Czułem, jak moje oczy rzeczywiście zaczynają się zmieniać, na szczęście jedynie na bursztynowy.

Chłopaki szybko mnie od niego odciągnęli i przepędzili tamtych dwóch, wyrwałem się im. Spojrzałem na wszystkich po kolei, zakryłem oczy dłonią zmieniłem się w wilka i pobiegłem przed siebie. Musiałem ochłonąć żeby na nikogo bez potrzeby nie fukać...
? PS:
Nie robił tej miny, jest straszna XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz