Nim zszedłem ze ścieżki leśnej obejrzałem się, czy aby na pewno nikt mnie nie śledzi. Buło tu pusto, zmieniłem się w wilka i pobiegłem w kierunku naszej siedziby. Nie było tam jeszcze wszystkich ale większość.
- Siemka. - powiedziałem zmieniając się w człowieka.
- Hejo. Hej. Cześć. - odezwali się po kolei.
- Ogarnijmy tutaj trochę, wiecie kto ma przyjść... - powiedział zaczynając zmiatać.
Wczoraj opowiadał nam o tym pokoju, właściwie to nie miałem nic przeciwko. Ogarnęliśmy, był tu porządek jak nigdy indziej. Właściwie nigdy nie było jakoś koszmarnie brudno, ale też się nie błyszczało. Nagle usłyszeliśmy kroki.
- Dwie minuty i będą. - powiedział Matt.
Jako wilki mieliśmy świetny słuch. Po chwili weszli. Stanąłem przy ścianie koło Matta chowając dłonie do kieszeni.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz