czwartek, 31 marca 2016

Od Taigi

Położyłam rękę na jego ramieniu, nie sądziłam, że tak to widzi, że tak się zadręcza. Jednak, przecież nawet jakby zdążył o te kilka sekund to i tak nie uratowałby wszystkich, a może nawet i sam by wtedy zginął.
- Powiedz o co chodzi - Nalegałam, pomimo iż nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Cały czas milczał, wlepiając wzrok w szybę - Chodzi o Twoich rodziców, tak?
Na te słowa zacisnął dłoń w pięść, jednak dalej milczał, a jego wzrok ani na chwilę nie drgnął
- To nie jest teraz ważne i tak za dużo powiedziałem - Odezwał się w końcu czując najwyraźniej, że nie daję za wygraną
- To jest ważne, skoro mamy sobie ufać, w sprawach grupy to chyba i w takich stosunkach powinniśmy mieć do siebie jakieś zaufanie czyż nie?

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz