- Powinnaś się ubrać bardziej stosownie - Usłyszałam przed ich siedzibą
- No sukienki na takie coś nie założę - Ruszyłam obok ojca, szli z nami również inni ważniejsi z naszej grupy. Weszliśmy do środka, gdzie było jeszcze czuć środki do czyszczenia, a więc niedawno sprzątali. Spojrzałam na chłopaków, którzy stali pod ścianą, w jednym rozpoznałam tego, którego dzisiaj rano zaczepiłam, a więc jest wilkołakiem, cóż słyszałam różne plotki.
- Cieszę się, że przyszliście - Nie wiadomo skąd pojawił się straszy mężczyzna - Wejdziemy do gabinetu tam uzgodnimy wszystkie warunki, nie będzie problemu jeśli porozmawiamy najpierw w cztery oczy? - Spojrzał na mnie z uśmiechem
- Nie ma problemu, słoneczko poczekaj na mnie, dobrze? - Położył rękę na moim ramieniu, a ja skinęłam głową. Niektórzy spojrzeli na mnie podejrzliwie, tak już spotykałam się nie raz z pomówieniami, że jestem jego "kobietą", a nie córką. Jednak cóż mojego ojca to jakże bawiło, zresztą mnie też
- To ja może wyjdę na zewnątrz
- Nie, nie. Mój bratanek oprowadzi Cię po naszej siedzibie, Maks możesz?
- Tak - Westchnął podchodząc do mnie - Cześć, Maks - Podał mi rękę
- Taiga - Również podałam mu dłoń, ruszyliśmy schodami na górę - Tak w ogóle wiesz ile będzie to trwać? To całe spotkanie?
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz