- Nie załamuj się okej? - Usiadłam ponownie na siedzeniu obok - To najgorsze co może być, załamać się
- Jeszcze się nie załamuje - Uśmiechnął się delikatnie
- I nawet nie próbuj bo Ci będę stukać dziobem w łeb - Zagroziłam z uśmiechem
- Brzmi strasznie
- Tak miało brzmieć. Będę musiała iść, nie chce żeby się martwił, pewnie jeszcze się spotkamy, więc do zobaczenia - Otwarłam drzwi
- Dzięki, za rozmowę - Uśmiechnął się delikatnie
- Nie ma sprawy, w razie czego wiesz gdzie mieszkam
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz