czwartek, 31 marca 2016

Od Taigi

Przeciągnęłam się na łóżku i otwarłam jedno oko patrząc w stronę okna. Słońce, jak fajnie, ostatnio często padało przez co nawet nie mogłam się zmienić. Z lekkim uśmiechem podniosłam się i usiadłam po turecku patrząc w lustro. Włosy stały w każdym możliwym kierunku, a twarz zdecydowanie wołała o zimną wodę. Wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki, zakładając rurki i bluzę. Otwarłam okno i wzięłam głęboki oddech, praktycznie jeszcze nikogo nie było więc na spokojnie mogłam zmienić się w kruka i wzbić w powietrze. Lecąc nad lasem zauważyłam chłopaka, kojarzyłam go był z innej grupy, jednak z powodu iż praktycznie wszyscy byliśmy skłóceni kojarzyłam go jedynie z widzenia i z opowieści innych. Przeleciałam nad nim, dotykając skrzydłem jego włosów, widok jego miny był bezcenny i warty tego małego zlotu. W siedzibie byłam po kilku minutach. Zmieniłam się tuż przed drzwiami i weszłam z uśmiechem
- Hej wszystkim! - Zawołałam na wejściu idąc przez korytarz
- Taiga, ojciec na Ciebie czeka
- Jakież miłe powitanie - Westchnęłam idąc w stronę jego biura, jak zawsze zapukałam po czym weszłam do środka - Coś nie tak?
- Siadaj proszę - Wskazał na krzesło - Chciałem Ci oznajmić, że przyszedł czas na pokój
- Nie pamiętam, żebyśmy byli skłóceni - Uśmiechnęłam się jedynie
- Nie żartuj - Westchnął - Coraz więcej naszych się rodzi, a jeśli nie dojdzie do pokoju będzie wojna, czego nie chcemy, poza tym nie możemy pozwolić, żeby ludzie się zorientowali. Bądź gotowa na to, że na spotkania będziesz chodzić ze mną
- Brzmi świetnie - Mruknęłam mało zadowolona

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz