Dziewczyna otworzyła drzwi.
- Ty nic nie rozumiesz. - spojrzałem za okno.
Drzwi się zamknęły, myślałem że wysiadła, jednak tego nie zrobiła. Usiadła za to wygodnie, spojrzałem na nią ukradkiem.
- Skoro nie rozumiem, słucham.
- To ja się podjąłem tego zadania, żeby pójść ich szpiegować. Planowali zamach na naszą bazę, biegłem ale i tak nie zdążyłem. Wszedłem do tego namiotu i sekundy później wybuchł... była tam większość naszego wojska, prawie wszyscy zginęli i to przeze mnie bo nie zdążyłem. Woja to jedno, a nie podołać zadaniu to drugie. Znowu ktoś przeze mnie zginął... - wsadziłem dłoń we włosy.
- Znowu? - przechyliła lekko głowę.
- Późno już. - westchnąłem.
Chyba dzisiaj bez tej pieprzonej tabletki się nie obejdę... z resztą jak ostatnio często.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz