Stał za mną tłumacząc mi dokładnie jak powinno się rzucać, tym razem piłka idealnie wpadła do kosza
- Wyszło - Usmiechnelam się lekko - Długo grasz?
- Już jakiś czas - Otarł swoją twarz
- Nigdy nie wychodził mi kosz - Też otarlam swoją twarz z kropli deszczu.
- To w co grasz? - Spojrzał na mnie
- Zazwyczaj z dziewczynami gramy w siatkę, chyba zbiera się na burzę - Spojrzalam w niebo
- Chyba się nie boisz kilku piorunow?- Usmiechnal się
- Powiedzmy że za nimi nie przepadam - Odwzajemnilam uśmiech
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz