- Aha, no dobra... - uśmiechnąłem się lekko.
Gdy byliśmy praktycznie pod jej domem przestało padać, ściągnąłem przemoczoną bluzę zostając w miarę suchym t-shircie.
- To tu. - powiedziała stając przed domem.
- A... w porządku, więc do zobaczenia. - uśmiechnąłem się lekko.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz