- Chyba się nie zawiodą. - zaśmiałem się lekko.
Usłyszeliśmy gwizdek, westchnąłem ponownie zakładając kask.
- Powodzenia. - posłała mi uśmiech.
- Dzięki. - odwzajemniłem gest.
Weszliśmy ponownie na boisko. Ostatnie przyłożenie i... wygraliśmy! Dopiero po chwili zdaliśmy sobie z tego sprawę, wszyscy mnie obskoczyli i zaczęli krzyczeć śmiejąc się. Ściągnęliśmy kaski, koszulki i ochraniacze. W planach mieliśmy zaprosić dziewczyny na piwo z okazji zwycięstwa.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz