piątek, 1 kwietnia 2016

Od Taigi

- Może chcesz wejść? Wysuszysz się trochę - Zaproponowalam otwierając drzwi
- No w sumie...
- Mam też dobra herbatę - Zasmialam się ściągając buty i bluzę.
- Nie chce Ci robić problemu
- Daj spokój - Przewrocilam oczami- I oddaj swoją bluzę powiesze ją - Po chwili oddał swoje ubranie i usiadł w kuchni - Poczekaj na mnie, ogarne się na szybko
- Okej - Uśmiechnął się a ja poszłam na górę po świeże i co najważniejsze suche ubrania
- Wolisz kawę czy herbatę? - Zawolalam schodząc po schodach
- Herbatę
- Ogólnie to mam jeszcze sok - Otwarlam szafke kierując na niego wzrok

?

Od Maksa

- Aha, no dobra... - uśmiechnąłem się lekko.
Gdy byliśmy praktycznie pod jej domem przestało padać, ściągnąłem przemoczoną bluzę zostając w miarę suchym t-shircie.
- To tu. - powiedziała stając przed domem.
- A... w porządku, więc do zobaczenia. - uśmiechnąłem się lekko.

?

Od Taigi

- To gdzie mieszkasz? - Zapytał idąc obok mnie
- Kawałek drogi - Wzruszylam ramionami
- To nie mieszkasz już z ojcem?
- Nie, od roku jestem na swoim, ojciec i tak częściej jest w siedzibie oboje zdecydowaliśmy że tak będzie lepiej - Wlozylam ręce do przemoczonej bluzy
- Rozumiem - Skinal głową
- A i nie zgadzaj się - Zasmialam się
- Ale na co?
- Nasza parka chce się spotkać Katrin już chyba z 5 razy do mnie pisała że mam iść z nią na to spotkanie i że on też kogoś weźmie więc uważaj - Mrugnelam

?

Od Maksa

Rzuciłem jeszcze raz do kosza a zaraz po mnie Tai, trafiliśmy.
- Odprowadzić cię? - spytałem.
- Jak chcesz. - uśmiechnęła się lekko.
- To chodź. - odwzajemniłem gest.
Wyszliśmy z boiska i ruszyliśmy w stronę domu dziewczyny.

?

Od Taigi

Stał za mną tłumacząc mi dokładnie jak powinno się rzucać, tym razem piłka idealnie wpadła do kosza
- Wyszło - Usmiechnelam się lekko - Długo grasz?
- Już jakiś czas - Otarł swoją twarz
- Nigdy nie wychodził mi kosz - Też otarlam swoją twarz z kropli deszczu.
- To w co grasz? - Spojrzał na mnie
- Zazwyczaj z dziewczynami gramy w siatkę, chyba zbiera się na burzę - Spojrzalam w niebo
- Chyba się nie boisz kilku piorunow?- Usmiechnal się
- Powiedzmy że za nimi nie przepadam - Odwzajemnilam uśmiech

?

Od Maksa

Odwzajemniłem gest i ponownie przeczesałem włosy. Podniosłem z ziemi piłkę po czym ponownie rzuciłem nią do kosza, trafiłem. Ponowiłem czynność kilka razy za każdym trafiając. Piłka wylądowała obok Tai, rzuciła niestety nie trafiła. Dałem znak aby podeszła do mnie, tak też zrobiłem. Podniosłem piłkę po czym podałem ją jej.
- Ugnij lekko kolana, trzymaj ją lekko. - powiedziałem 'ustawiając' jej dłonie swoimi na piłce. Położyłem swoje dłonie na jej, po czym razem z nią rzuciłem do kosza.

?

Od Taigi

Niebo, drzewa, wiatr i ja. Nie można sobie wymarzyc lepszego dnia, nigdy nie potrzebowalam wiele, zresztą czasami mam nawet wrażenie że jakbym się urodziła chłopakiem to nie byłabym wielce zła. Moje jakże głębokie przemyślenia przerwała mi kropla deszczu na dziobie, nie było czasu na szukanie kryjówki więc wyladowalam w parku gdzie zmieniłam się w człowieka, świetnie byłam już nieźle przemoknieta a do domu miałam kawałek drogi. Z kapturem na głowie w miarę szybkim krokiem wyszłam z parku i ruszyłem obok boiska gdzie zauważyłam że ktoś gra w kosza... Ludzie kto jest na tyle niepowazny żeby teraz grać... Och... Maks... Coś mnie zatrzymało i kazało wejść na boisko
- Nie masz co robić w deszczu? - Zapytałam jedynie łapiąc piłkę która upadła obok mnie
- W deszczu ponoć lepiej się myśli, a Ty co tutaj robisz?
- Mokre skrzydła nie są zbyt dobre do latania - Wzruszylam ramionami i rzucilam w stronę kosza ale nie trafiłam - A do domu mam kawałek drogi więc już bardziej nie zmokne - Usmiechnelam się lekko

?