piątek, 1 kwietnia 2016

Od Maksa

Wzruszyłem lekko ramionami po czym wychyliłem się zza poręczy patrząc w dół. byliśmy wysoko, nawet bardzo. Po jeszcze dwóch obrotach zeszliśmy.
- To na co teraz? - spytała Tai.
Kevin wskazał dłonią na olbrzymią dmuchaną zjeżdżalnię. Uśmiechnąłem się po czym skinąłem głową.
Zawsze na takich zjeżdżalniach jest niezły ubaw. Zdjęliśmy buty i weszliśmy na nią. Musieliśmy sobie pomagać żeby się nie wywalić. Gdy już miałem zjeżdżać, wpadł na mnie jakiś facet przez co zjechałem w dół robiąc kilka fikołków. Trochę bolała mnie głowa przez to, ale dało się wytrzymać. Po chwili wjechała we mnie Tai śmiejąc się.
- W porządku? 
- Tak. - uśmiechnąłem się.

?

Od Taigi

- Nie rozumiem, skoro wywalili go z jego winy to nie powinien się czepiac zwłaszcza was - Spojrzałam na horyzont widoki stąd były całkiem ciekawe
- Nie są zbyt normalni - Westchnął - Od tamtego czasu często zdarzają się takie awantury
- Niektórzy są na prawdę dziwni - Spojrzalam na niego, po czym delikatnie się usmiechnelam
- Co? - Przekrecil głowę
- Śmiesznie się denerwujesz - Zalozylam na nos okulary przeciwsłoneczne - Bardzo śmiesznie

?

Od Maksa

Ruszyłem przed siebie, przechodząc obok Caleba pociągnął mnie z bara, spiorunowałem go wzrokiem po czym dołączyłem do reszty. Do diabelskiego młyna kolejka nie była długa, czekaliśmy raptem z pięć minut. Siedzieliśmy po dwie osoby w wagoniku, nasi zakochańce usiedli razem.
- Czemu nie są w waszej grupie? - spytała gdy ruszyliśmy w górę. - Pomijając fakt że to debil. - dodała.
- Kiedyś była taka akcja... Caleb zagryzł jednego z nas... Eric wywalił go na zbity pysk a on teraz szuka zemsty na nas. - wyjaśniłem.

?

Od Taigi

A miało być spokojnie, ech idz gdzieś z wilczkami a na pewno będzie ciekawie. Przechylilam głowę patrząc jak najchętniej rzucili by się do swoich gardeł
- A wiecie co mam ochotę na diabelski młyn - Stanelam między chłopakami przodem do Maksa
- Ja tak samo - Moja koleżanka szybko podlapala temat
- No jeśli chcesz - Drugi wilczek delikatnie się uśmiechnął
- Maks? - Podnioslam jedną brew
- Słuchasz swojej dziewczyny? - Blondyn zakpil
- To jest prośba palancie i nie dziewczyna a koleżanka - Pokazalam mu środkowy palec - Idziesz czy nie? - Stanelam obok zakochanej parki czekając

?

Od Maksa

- No, całkiem, całkiem. - uśmiechnąłem się lekko.
Po pewnym czasie wróciłem do siebie. [...] Zaczęliśmy naszą dzisiejszą i chyba ostatnią integrację od wesołego miasteczka. Początkowo chodziliśmy tylko w swoich grupach, później zaczęliśmy się mieszać. Staliśmy razem z Kevinem, Taigą i jej koleżanką w kolejce do dużej kolejki górskiej. Wydaje mi się że zbliżyli się ze sobą z Kevinem i to bardzo. Nagle przed nami stanęli jacyś dwaj kolesie wpychając się do kolejki, po chwili okazało się że to ten debil Cabel i jego kolega.
- Odpuść... - usłyszałem głos Kevina.
Nie posłuchałem go, wypchałem chłopaka z kolejki.
- Nie ładnie tak się wpychać. - warknąłem.

?

Od Taigi

- Nie wydaje Ci się to dziwne? - Zapytałam po chwili przechylajc szklankę z sokiem - Wcześniej też zawieralismy pokoje ale nigdy nie było aż tyle spotkań - Przechylilam delikatnie głowę
- Cóż może rzeczywiście jest tego trochę sporo... Najwyraźniej Eric polubił Twojego ojca - Wzruszył ramionami
- Przecież mogą się spotykać sami, nikt im nie zabroni - Zamyslilam się na chwilę patrząc przez okno
- Co masz na myśli?
- Jeszcze nie wiem - Wlozylam do ust kawałek ciastka - Ale pewnie jeśli mam rację to za trochę o wszystkim się dowiemy - Wzruszylam ramionami
- Według mnie chcą żebyśmy się lepiej poznali, przyzwyczaili się do siebie - Przerwał mi z uśmiechem
- Może i masz rację. Wesołe miasteczko brzmi nawet fajnie

?

Od Maksa

- To może sok... - skinąłem lekko głową.
Dziewczyna po chwili przyszła z dwiema szklankami soku i ciastkami. Wziąłem łyk po czym rozejrzałem po mieszkaniu.
- Podobno mamy jechać gdzieś na kolejną integrację... - zacząłem.
- Gdzie?
- Chyba do wesołego miasteczka, na ściankę i kręgle a później coś zjeść. - odpowiedziałem po chwili namysłu.

?